wtorek, 27 sierpnia 2013

trzeci dzień na obozie

Dziś intensywnosc lekko w górę, rozruch z podbiegami. Na pierwszym treningu pare technik z double-under, finalowa to postawienie przeciwnika na głowie wyciagajac go klamra za staw biodrowy.

Po sniadaniu 7 minutowe sparingi, trafiły mi się 4 purpury. Zero do pierdyliarda dla purpur. po wszystkim do jeziora, zimna woda trzyma bol barku w ryzach. Najgorzej jednak jest przez noc i z rana.

Na obiad mielone i show bokserski od florkow.

Zadaniowki to najcięższy trening tego dnia. Rozpracowywalismy żółwia, duszenie zegarowe w 4 wariantach (wyjscie biodrami, blokada kolana, wykluczenie reki i podebranie nogi. Dalej podobnie, ale rozciagalismy przeciwnika za noge wyginana do posladka. Teoretycznie powinno mi pasować, bo można włożyć dużo fizolstwa, ale chyba jednak bardziej leza wrocławskie treningi. Potem walka po 6 minut w 4-kach do punktu (co 2 minuty zmiana przeciwnika - z bocznej, dosiadu i pleców). Kiedy już miałem dość, kolejne ćwiczenie: niebieskie pasy na glebę, po kolei cała reszta podchodzi i walka do punktu. I już na dobicie tabata. Jezioro.

Po kolacji spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz