piątek, 21 września 2012


4 obwody:
- 30 sek skakanka
- 30 sek drążek
- 30 sek sprawl
- 30 sek wymach workiem
- 2x30 sek kettlebell swing
- 30 sek przysiad z workiem
- 2x30 trx pistolety

środa, 5 września 2012

Zawsze wracam do bloga...

... kiedy chcę zacząć jakiś okres "na nowo". Jest wrzesień, koniec wakacji, niedługo rozpoczyna się nowy sezon startowy, zatem również treningowy.

Wakacje przeleciały jak z bicza strzelił; trenowałem: głównie bjj (2-3 razy w tygodniu), a od kwietnia po mieście poruszam się wyłącznie rowerem.

W związku z wieloma osobistymi sytuacjami nie zakładam teraz żadnych planów. No, może plan minimum: bjj 2 razy w tygodniu, cokolwiek w tygodniu związanego z capoeira, żeby nie zerwać z nią kontaktu i conajmniej 3x rano w tygodniu pocwiczyc.

Sprzętu "domowego" trochę mi się nazbierało, ale tak to dziwnie działa, że ilość sprzętu pod ręką jest odwrotnie proporcjonalna do chęci. Ale trzeba się zmuszać, całe zycie, koniec odpoczynku. Dziś na start i rozgrzewkę było:

4x10 podciąganie na drążku
 4x10 pompki na trx
4x10 clean and press kettlami
4x10 pistolet z trzymaniem trx

weszło!

środa, 18 kwietnia 2012

Miło sie robi

Od ostatniego posta trochę spraw się unormowało.

Tak więc, od zawodow w Dzierżoniowie udało mi się dostać niesamowicie po dupsku w Luboniu na Otwartych Mistrzostwach Gold Team (przegrałem na punkty w pierwszej walce, startowalem z niedowagą jednak nic nie tłumaczy 5 minut leżenia na plecach ;), a potem w Skale przegrałem finałową walkę ze znanym mi już Jarkiem Ogiegło i przywiozłem do domu srebro.

Od połowy kwietnia wróciłem na siłownię. Dopiero 3 treningi za nami, ale będzie dobrze.

Po świętach wielkanocnych przywiozłem z Olsztyna rower, który dostałem w prezencie od mojego kolegi, Grześka. Rower kurzył się w piwnicy, ale o dziwo po napompowaniu kół i pryśnięciu łańcucha WD40 stał się jezdny. Dwa dni pojeździłem nim po Wrocławiu, ale dmuchając na zimne, oddalem go na remont do serwisu. Wymieniono parę części, założono nowe kapcie i już wygląda dużo lepiej :)

Dzisiejszy dzień wyglądał niemal modelowo. Rowerem na siłownię, siłownia (plecy i biceps), rowerem do pracy, praca, rowerem z pracy, rowerem na trening, bjj, rowerem do domu. Żyć nie umierać :) Do wakacji będzie moc i ogień ;)

A jeszcze mnie Sadek wkręcił do filmiku ;)

niedziela, 26 lutego 2012

No-Gi Dzierżoniów 2012

No to mam za sobą kolejne zawody. Nie był to żaden pro-szał, ot trafiłem do grupy z trzema innymi facetami. Po przejściach z ostatnią grypą żołądkową bardzo spadła mi waga, czego efektem było 88 kilo na weryfikacji mimo, że kategoria - do 96kg. Przyjechaliśmy (ja po 3-4 godzinach snu dosłownie, Nina w nocy szalała i nie dawała spać), zważyłem się i pełen powątpiewania zacząłem się rozgrzewać około 10:00, a moja kategoria zaczęła się dopiero koło 14:00 (trzeba było położyć się jak zwykle do śpiwora i mieć z bani a nie ambitnie próbować utrzymać temperaturę przez parę godzin :)). Do pierwszej walki zmienili mi przeciwnika, który jednak nie wszedł na matę, zmienili więc nam system z pucharowego na "każdy z każdym". Następnie kolega z klubu złapał się za karki z jakimś facetem starszym wiekiem, ale i doświadczeniem i musiał uznać wyższość rywala, po czym postanowił nie wychodzić ze mną do drugiej walki pozwalając mi przesiedzieć na ławce drugi pojedynek. A więc w finale wylądowałem z - na moje oko - nieźle zakonserwowanym zapasiorem, postanowiłem nie wchodzić, nie dawać się wciągnąć i plan się udał. Walka o uchwyt w stójce, jego próba wejścia do latającej balachy czy wciągnięcia do gardy (ciężko stwierdzić) skończyła się łatwym oddaniem pleców i moim nie do końca poprawnie zapiętym, ale poprawionym końską siłą mata leo. Złoto. Pierwsze w życiu :)



Odniosłem nieprzyjemne wrażenie, że przeciwnik bardzo zle przyjął porażkę, może zbyt ambitnie do tego podszedł.

Ja natomiast - mimo oczywistej łatwizny - bardzo się cieszę. Ale prawdziwe wyzwania dopiero przede mną :) Za tydzień Poznań, a potem jeszcze Liga w Skale.


Najbardziej rozdarty jednak jestem niską wagą, dobrze sie czuję, dobrze mi się walczy choć siła ewidentnie spadła, dobrze mi się skacze na capoeira. Co z tego, skoro wyglądam jak dziecko wojny z przerośniętą głową? :) Od poniedzialku albo od najbliższego możliwego terminu wracam na siłownię prawdopodobnie, będę trenować przysiady i martwe ciągi przed pracą, a poza tym mam zamiar dobić z masą do 95kg :)

PS. Z fajnych smaczków imprezy: pojawił się Mateusz "Pogi" Pogódź, nie wiem czy wygrał w końcu swoją kategorię (białe pasy, bardzo ambitnie), czy zajął drugie miejsce, ale złamał palec - dobrze mu tak ;D Zawody sędziowała Irena Preiss. Za pierwsze miejsce dostalem talon na balon za 100 zł, który wymieniłem na koszulkę Exxxtreme Couture (nie polecam, straszna sieczka). Roweru niestety nie wygrałem, pojechał z zawodnikiem z Opola, który wygral 3 walki przed czasem.

środa, 1 lutego 2012

wtorek, 24 stycznia 2012

Powoili myślę nad unormowaniem jakiegoś niezbyt obciążającego, nieprogresywnego, ale za to stale uprawianego, "rozlożonego na lata i obliczonego na wytrwałe robienie czegoś" treningu. Zawodnikiem moge być conajwyżej dla własnej satysfakcji, a zależy mi na sprawności i zdrowiu.

Narazie jednak myślę, że kosztem treningu dla zaawansowanych na Capoeira dołożę drugie BJJ w tygodniu:

Pon - Bjj
Wto - Capoeira
Śro - Bjj
Czw - Capoeira

w międzyczasie wplatając treningi domowe i z kettlem - bez spinki czy parcia na rekord. Jeszcze w piątki jest wolna mata, a w niedzielę chodzimy na akrobatykę. W soboty czasem na mma się wyrwę, choć nie wiem, czy nie byłoby dobrze zrobić z tego tradycję.

Nic się nie stanie, jeżeli zrobię sobie od ciężaru przerwę, chociaż ostatnimi czasy więcej przerw niż regularnego ćwiczenia.

Wczoraj leczyłem się z bardzo delikatnego kaca, w końcu zastała mnie godzina 12 w nocy jak wyszedłem w deszcz pobiegać. Zrobiłem 5km truchto-spacerem, wsiadlem w nocny i z jakichś wrocławskich rubieży wróciłem do domu. Dwie godziny na swieżym powietrzu. Zdecydowanie lepiej.

Dziś natomiast odwiedziłem Rio Grappling. Zdecydowana większość w Gi, ja sobie w tym tygodniu idę na łatwiznę i robię no-gi. W sobote zawody w Oławie i jadę z nastawieniem na wygraną! :) :) :)

sobota, 21 stycznia 2012

wtorek, 17 stycznia 2012

Wczoraj byłem na BJJ, bo nie było Capoeira. Ostro się zmęczyłem, dobre walki :)

Dzisiaj natomiast trening Capoeira z wariacją nt. tornado. Na koniec roda - trochę akrobatyki. Również fajnie.

środa, 11 stycznia 2012

BJJ

Dziś na macie przejścia do trójkąta, trójkąta zza pleców i balachy - z dosiadu. A potem sparingi. Bilans niezły, zmęczon i nie klepał.

wtorek, 10 stycznia 2012

No to na szybko machnąłem:
- 3x12 podciągnięć na drążku + 3x10 pompek w staniu na rękach
- 3x12 trx row pullup + 3x12 pompki na kettle i bosu a potem pobiegłem na Capoeira.

Fajny trening, troche akrobatyki, na roda poskakałem, było ok

sobota, 7 stycznia 2012

300kc i nogi :)

Trzydziesty trening - ładna okrągła liczba. Prawie tydzień przerwy od machania challenge'u (ale nie od ćwiczenia :), dziś musiało pójsc lepiej. I faktycznie - dałem radę zrobić cały trening bez odkładania kettle'a 24kg na ziemię. Pomogła lżejsza rozgrzewka i mniejsze tempo. Przypominam, że od paru treningów na początek całości dałem jeszcze 10 podciągnięć na drążku ;)

I jeszcze skończylem treningiem nóg - każde z ćwiczeń po 4 serie



Trzy mocne słowa

"Treningi radzieckich zapasiorów" :D



poniedziałek, 2 stycznia 2012

Trochę lansu ;)


300 Kettlebell Challenge 29

Pora na kolejny trening kettlem. Nie wiem, czy to gorsze dni, czy ja robię coś nie tak, ale dziś było jeszcze gorzej niż ostatnio. Znowu odkładałem kettle'a, do wstawań tureckich użyłem dla bezpieczeństwa 20kg kettle'a. Wszystko pozostale 24kg. No i dodałem na początek 10 podciągnięć na drążku, a co, na bogato. Dorzucam też szybką 5 minutową rozgrzewkę po której byłem już mokry jak świnia :) Wiem, mało logiczna, pełen spontan.


No i sam workout