niedziela, 11 września 2011

Kettlebell, capoeira, bjj

Dzień zacząłem od pomachania kettlem:

Po kolei: zmęczony po zawodach, zacząłem niepotrzebnie zmieniać ręce między snatchami, ręce wszędzie ugięte, zapomniałem o suitcase row. Czas: 20:10, uwzględniając ilość przerw i brak jednego ćwiczenia - słabo. Ale nic to, ciśniemy dalej :)

Po machaniu kettlem mieliśmy w Kortowie pokaz Capoeira, krótki, przerwany brutalnie w połowie, na samym pokazie tylko 6 osób.

A po wszystkim, na dokładkę dość spontaniczny pokaz BJJ na Uranii. Zdążyłem skoczyć kilka salt na nim, śrubę wykręciłem w kimonie, na końcówkę "epic backflip" ;) No i pare technik też pokazaliśmy, choć się z Pająkiem pomyliłem z jednym układem :) Będzie lepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz