czwartek, 21 stycznia 2010

Capoeira

Przez wyjazd do Bristolu i parę zaległości wszystko mi się rozregulowało, w dodatku w poniedziałek skończyła mi się kreatyna. Podobnie z resztą pare innych rzeczy, wypadło dodatkowo niespodziewane picie alkoholu, więc suplementacja, jedzenie i treningi się posypały. Ale powoli wracamy.

Dziś trening Capoeira, mało osób (11). Ale jedziemy z koksem, rozgrzewka (zmuszam się do rozgrzewek, ehh :/) - wciąż lekko pracujemy nad skocznością i dynamiką. Trochę naciągu dynamicznego i statycznego. I jedziemy w parach z martelo, potem martelo za martelo i na koniec martelo za martelo i rabo de arraia z tylnej nogi. Zdziwiłem się, jak chłopaki fajnie to ogarnęli w roda.

Zmieniam powoli też lekko układ treningu. Roda chciałbym robić 10-15 minut przed końcem treningu, a ten ostatni kwadrans wykorzystywać na ostre ćwiczenia kondycyjne, naciąg, ćwiczenia siłowe - po których nie byłoby już siły na roda czy technikę. Dlatego na koniec zrobiliśmy sobie 10x pajacyki+przysiady+zejścia siatkarskie+sprowl+pompki+20x brzuszki, bez przerwy pojechaliśmy tak samo 9x, 8x, ... , 1x ;) Tym razem skończyło więcej osób, a ja o dziwo nie byłem pierwszy. Chyba sobie odpuściłem trochę tempo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz